Moda na taniec
Nie ma osoby, która nie obejrzała Dirty Dancing, a słysząc pierwsze dźwięki Time of my Life, nie ożywia się, gotowa do porwania w tany. Coraz więcej ludzi przyznaje się, że słyszy muzykę w głowie i że zdarza im się, jak bohaterom Ally McBeal, wykonywać układy choreograficzne w służbowej łazience lub na przejściu dla pieszych. My sami nigdy nie przyznamy się znajomym, że po przyjściu do domu zamykamy drzwi na cztery spusty i włączając ulubioną płytę na full i zapominamy się w tańcu. Pamiętajmy tylko o dobrych butach, bo buty piłkarskie, raczej się tu nie sprawdzą. Niedzielnym wieczorem walczymy o pilota, by móc przełączyć na Taniec z Gwiazdami i ukradkiem obserwować, jak oni to robią, by później w samotności wypróbować każdy patent.
Nie da się ukryć: kochamy tańczyć. Gdybyśmy tylko więcej ćwiczyli, moglibyśmy reprezentować Polskę w międzynarodowych turniejach. Teraz kilka słów prawdy. Mimo naszego przekonania, że tańczymy wspaniale, wykonywane przez nas ruchy rzadko wyglądają tak estetycznie, jak w telewizji. Ponadto w sytuacjach publicznych okazuje się, że nawet przy ulubionej piosence jesteśmy jacyś drętwi, a nasz taniec jest daleki od wirtuozerii, jaką przejawialiśmy w samotności. Jest na to rada. Możemy udać się do dobrej szkoła tańca poznań na kurs, który pozwoli nam nabrać pewności siebie i wydobędzie z nas całkowite oddanie muzyce. Wyzbyci skrępowania wreszcie będziemy mogli pokazać, co potrafimy. I nasz krok stanie się bardziej sprężysty.